Jest późny wieczór 3 września 1939 roku, wojska niemieckie przełamują w tym czasie polskie czołowe linie obrony i wdzierają się w głąb naszego terytorium. Kilkanaście godzin wcześniej wojnę III
rzeszy wypowiada Francja, a potem Wielka Brytania. W wyniki jakiegoś incydentu ( lub też wcześniejszych animozji dyplomatycznych) do wojny przyłączają się Stany Zjednoczone. Jak wyglądałby II wojna światowa gdyby USA od początku konfliktu stanęły po stronie aliantów. Choć wiele czynników powodowało, że USA obrały kurs izolacji, to jednak co by było gdyby…??
Jaka jest wasza opinia na ten temat? Czy dzięki wsparciu za oceanu, Francuzi ruszyliby do ofensywy w wrześnie 1939 roku, czy też historia potoczyłaby się tak jak w rzeczywistości, choć z małymi zmiankami.