Rządzący w Rumunii w latach 1965-89 Nicolae
ceausescu zaprowadził tam jakąś dziwną mieszankę stalinizmu z nacjonalizmem. Choć był ortodoksyjnym marksistą to jednocześnie śnił o Romania Mare (Wielkiej Rumunii). A do zrealizowania tej ostatniej idei konieczne było militarne uniezależnienie się od ZSRR. Stąd brały się różne programy rozwoju narodowej techniki wojskowej. Także program budowy rumuńskiego czołgu.
Pierwszą przymiarką
ceausescu do "narodowego pancerza" był chyba TR-580. Czyli podróbka T-55. Była nawet wersja eksportowa TR-77. Gdy Moskwa obraziła się na Sadata i odcięła dostawy broni dla Egiptu, to udało się krajowi faraonów wcisnąć jakąś partię tych czołgów. Sadat szybko miał poznać iż to chłam i odmówił dalszych zakupów. Jakaś ilość czołgów została też sprzedana Irakowi i wzięła udział w wojnie z Iranem.
Następna rumuńska kopia T-55 to TR-85. Też miała wersję eksportową: TR-800. Tylko, że chyba nie udało się wyeksportować ani jednej sztuki.
No ...