Wysłany: 2009-04-13, 15:29 Podniebne lotniskowce Oddział: Wojska Lądowe
Jestem właśnie w trakcie czytania książki Dmitrija Chazanowa "1941. Borba za gospodstwo w wozduchie". Jest tam opis nalotu sowieckiego w sierpniu 1941 na mający strategiczne znaczenie most w rumuńskich Czernawodach przy udziale samolotów TB-3 z podwieszonymi pod nich I-16. Okazuje się, że tak zwane "zwieno Wachmistrowa" wcale nie było głupim pomysłem. Co Wy sądzicie o koncepcji swego rodzaju powietrznych lotniskowców w czasie II wojny?
Ma to plusy i minusy... Załóżmy że na takim ustrojstwie jest 3-4 samoloty zostaje trafiony i te maszyny przepadają razem z nim... Niestety na normalach też tak jest
Kolejnym minusem są starty i lądowania. Jak wyobrażasz sobie TB3 z I16 który normalnie startuje i ląduje . Poza tym jest kwestia prędkości. Moim zdaniem byłby bardzo wolny... A paliwa? Z takim obciążeniem to skończyłoby się bardzo szybko. Zły pomysł...
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Właśnie dzięki "przyczepieniu" do TB-3 "iszaki" zwiększały zasięg, a w atakowaniu celów punktowych były znacznie skuteczniejsze niż olbrzymy służące za latające lotniskowce. Dodam, że I-16 wracały o własnych siłach.
Moment moment.. Nie napisałeś że I16 miały włączone silniki...
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Windmaker Redaktor Naczelny Michał "Windmaker" Banach
Pomysł transportu I-16 pod kadłubem TB-3 miał chyba więcej wad niż zalet. Piloci owych myśliwców mieli bardzo ciężki żywot, ponieważ o ile pamiętam musieli cały czas lecieć w tych podwieszonych myśliwcach.
Zaletą jaką jednak można tu wymienić jest zwiększenie zasięgu ataku dla małych myśliwców, które mogły zaatakować dalszy cel i wrócić do bazy. Jednakże TB-3 był łatwym celem dla myśliwców Osi, był wolny i mało zwrotny.
Był to środek doraźny na brak samolotów o odpowiednim zasięgu no i na przestarzałość I-16, który nie był w stanie toczyć walk powietrznych z 109-tkami.
Podobny pomysł wykorzystali Niemcy w drugiej połowie wojny - bodajże od 1943 roku, używali samolotów myśliwskich jako "nośników" bombowców, które miały oczywiście włączone silniki, o ile wiem było to coś w rodzaju "bomb", aczkolwiek nie śledziłem tego tematu więc lepiej, aby ktoś bardziej obeznany to wyjaśnił.
_________________
"Stałem się śmiercią; niszczycielem światów" - Julius Robert Oppenheimer
"Wojna jest sztuką, ma więc swoich artystów i mistrzów"
Ma to plusy i minusy... Załóżmy że na takim ustrojstwie jest 3-4 samoloty zostaje trafiony i te maszyny przepadają razem z nim... Niestety na normalach też tak jest
Jeśli chodzi o samolot,który wymienił zulker to podwieszano tylko po 2 samoloty. TB-3 SDB & 2x I-16 SDB
Kolejnym minusem są starty i lądowania. Jak wyobrażasz sobie TB3 z I16 który normalnie startuje i ląduje
Jak wspomniał Zulker samoloty lądowały samodzielnie. Natomiast star rzeczywiście był mocno utrudniony. I-16 były zawieszone nisko nad ziemią więc pilot TB-3 musiał być dobrze wyszkolony aby bezpiecznie wystartować. Widok z kabiny I-16
zizu911 napisał/a:
Poza tym jest kwestia prędkości. Moim zdaniem byłby bardzo wolny...
Tak to prawda. Była to wada, ale paradoksalnie niekiedy przydatna. Ponieważ myśliwce były szybsze do TB-3 o jakieś 300-400 km/h (więc różnica prędkości gigantyczna), to przy zbliżaniu miały mało czasu na oddanie strzałów w kierunku bombowca. Marna to była jednak pociecha dla załóg TB-3...
zizu911 napisał/a:
A paliwa? Z takim obciążeniem to skończyłoby się bardzo szybko. Zły pomysł...
Jako "platforma nośna" TB-3 wielkiego zasięgu nie potrzebował.
Moment moment.. Nie napisałeś że I16 miały włączone silniki...
Skoro według ciebie I-16 miały mieć wyłączone silniki to jaki był sens w stosowaniu ich a nie konwencjonalnego uzbrojenia?
Ogólnie rosyjska wersja którą przytoczył Zulker to takie dziwadło, które większych suksesów odnosić nie mogło.
Cytat:
Podobny pomysł wykorzystali Niemcy w drugiej połowie wojny - bodajże od 1943 roku, używali samolotów myśliwskich jako "nośników" bombowców, które miały oczywiście włączone silniki, o ile wiem było to coś w rodzaju "bomb", aczkolwiek nie śledziłem tego tematu więc lepiej, aby ktoś bardziej obeznany to wyjaśnił.
W czasie drugiej wojny Alianci Zachodni i Niemcy także eksperymentowali z podwieszaniem myśliwców pod bombowcem ale jak widać bez większych sukcesów.
Najbardziej chyba znana konstrukcja z tej "rodziny" to Mistel, z tą różnicą ze tam pod myśliwiec (Fw-190) podwieszało się bezpilotowy bombowiec (na bazie Ju-88). Myśliwiec nakierowywał Mistela na cel i odpalał. Jednak takie "cóś" było podobnie jak Tb-3 z I-16 narażone na ataki myśliwców. Jak dla mnie ślepa uliczka.
Screeny z gry Ił-2 Forgotten Battles: Ace Expansion Pack.
Jak by na to nie patrzeć system TB-3/I-16 Zweno zadziałał ,dość solidnie dostało się rumuńskim instalacjom naftowym i most na początku wojny czyli czerwiec/lipiec 1941 ..polecam Boewye Wzlety Moskwa 1976 .Podobny system działał na amerykańskich sterowcach ale nie użyty bojowo i w cywilnych angielski Mars/May ,Mistel to raczej bomba kierowana . Po wojnie amerykanie eksperymentowali z Goblinem .
Pablo! Wielkie dzięki za linki! Dzięki nim łatwiej zobrazować sobie sytuację
TB-3 nie nadawały się już do skutecznego użycia. Operacje z ich udziałem w 1941 kończyły się niemal stuprocentowymi stratami. Dzięki "zwieno Wachmistrowa" można było użyć je ponownie, a straty "iszaków" w kilkudziesięciu misjach jako podwieski w 1941 to zaledwie 3-7 sztuk! Sowieci ze "zwienem" zakończyli eksperymenty z powodu utraty baz czarnomorskich, a swego rodzaju "wyłączność" na to miała właśnie Flota Czarnomorska.
Czytałem jakoby i Amerykanie eksperymentowali z podniebnymi lotniskowcami. Pod skrzydła B-29 zamierzali podwieszać F-84
Faktycznie się coś nie zgadza... Silnikowy B29 a odrzutowy F84 nie... To niemożliwe połączenie (chciałbym zobaczyć jak to lata jak F84 włączy silniki ) chociarz amerykanie twierdzą że jak nie spróbują...
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Ale o co ci chodzi? Konkrety please a na pewno rozwinę...
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Silnikowy B29 a odrzutowy F84 nie... To niemożliwe połączenie (chciałbym zobaczyć jak to lata jak F84 włączy silniki ) chociarz amerykanie twierdzą że jak nie spróbują...
No na chłopski rozum... Jak tu te "iszaki" miały włączone silniki to uzyskiwał samolot większą prędkość, a tu... Max prędkość dla F84 to tylko 998 km/h to fajnie by latał ten B29 (o ile by się nie rozpadł) gdyż sam ma tylko 400 km/h. Różnica jest ogromna dlatego chciałem to zobaczyć! A to z Amerykanami to fakt że robią takie głupie projekty...
_________________ W historii Polski były 2 najtrudniejsze operacje: odrewanie dupy od stołka i przeniesienie socjalizmu z dupy do serca. Ani jedna ani druga się nie udała.
Wysłany: 2009-04-14, 00:18 Re: Podniebne lotniskowce Oddział: Inne
Hejka
zulker napisał/a:
Okazuje się, że tak zwane "zwieno Wachmistrowa" wcale nie było głupim pomysłem. Co Wy sądzicie o koncepcji swego rodzaju powietrznych lotniskowców w czasie II wojny?
Ja bym to porównał do współczesnych bombowców uzbrojonych w pociski kierowane powietrze-ziemia. Zamiast samemu wlatywać w silnie bronioną strefę, taki bombowiec podlatuje tylko do celu na bezpieczną odległość i atakuje wystrzeliwując owe pociski. I tak właśnie działało to Zwieno którego w końcu użyto bojowo. Tyle że w roli pocisków kierowanych występowały te załogowe mini-bombowce nurkujące na bazie I-16.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na ich ładunek bojowy. Jak wiadomo, samolot jest w stanie lecieć z takim obciążeniem, z jakim nie byłby w stanie wystartować (stąd dotankowywanie w powietrzu współczesnych samolotów rozpoznawczych SR-71 na przykład). I-16 SPB zabierał 2 bomby 250 kg; startując samodzielnie z ziemi zapewnie nie zdołałby unieść nawet jednej.
Dobre wyniki Zwieno skłoniły Rosjan do podjęcia planu budowy kolejnego zestawu. Tym razem nosicielem miał być TB-7 zaś w roli bombowców pokładowych przewidziano samoloty bazujące na MiG-3, przenoszące 1000 kg bomb. Ostatecznie jednak sytuacja w pierwszym okresie wojny stała się tak ciężka, że ani biura konstrukcyjne ani przemysł nie byłyby w stanie zająć się tak egzotycznym projektem.
Z tych powojennych prac amerykańskich najbliższy Zwieno był projekt FICON - bombowiec B-36 przenoszący pod kadłubem rozpoznawczego Thunderflasha RF-84F. Zasadniczo miał on posłużyć do lotów zwiadowczych nad silnie bronionymi celami, jednakże był wyposażony w system nawigacyjno-celowniczy i mógł też przenosić uzbrojenie (także bombę jądrową). Po wykonaniu misji powracał on na pokład B-36. Rosjanie też eksperymentowali z manewrem dokowania, ale okazało się to za trudne i ostatecznie to ich finalne Zwieno wracało że tak powiem w częściach. Tu mogę dać linka do angielskiej Wikipedii omawiającej pokrótce te powojenne projekty amerykańskie. http://en.wikipedia.org/wiki/FICON_project
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach