A u nas było troszkę inaczej. Choć może i teren inny. Na terenie piaszczystym i zacinał się co 20-30 strzałów.
Jeśli amunicja bojowa, to jedyne co mi przychodzi do głowy to zapiaszczenie pojemnika z taśmą - sam ckm jest w sumie całkiem nieźle chroniony przed dostawaniem się zanieczyszczeń, ale jeśli taśma będzie mocno zapiaszczona to zacięcia wystąpią zarówno przy przesuwie taśmy, jaki i podczas chwytania kryzy przez zamek.
Jeśli masz na myśli jakąś rekonstrukcję to jak znam życie 90% problemów powoduje ... taśmowy. W przypadku amunicji ślepej, krótszej od bojowej trzeba w blok zasilania wmontować specjalny element (egzemplarz Maxima o którym pisze D_K takowy posiada - zresztą "patent własny"), który powoduje, że taśma jest prawidłowo dociśnięta do tylnej części otworu prowadzącego taśmę. Jednak problem z taśmą jest taki, że jest ona prowadzona tylko jedną "łapką" dolną (druga jest zablokowana elementem o którym wspomniałem) i aby to wszystko działało wtedy poprawnie wymaga dobrej pracy taśmowego. Musi on lekko napinać taśmę i uważać by się nie haczyła o krawędź bloku (w przypadku ostrych nie ma problemu, ale przy ślepych tylko jeden element prowadzący sobie z tym nie radzi). W czasie strzelania ślepą amunicja to taśmowy jest przy ckm najważniejszy - celowniczy i tak w nic nie trafia (bo strzela ślepakami), ale to sprawność strzelania zależy od prowadzenia taśmy.
Oczywiście uwaga o zapiaszczeniu taśmy jest aktualna - ostatnio gdy broń wróciła z jakiejś "zabawy w wojnę" z puszki wywaliłem z pół kilo piachu. Trudno, żeby się nie zacinało.
Jeśli chodzi o zacinanie się Maxima to są to generalnie błędy obsługi. Często jest tak, że przygotowuję broń do wyjazdu sprawdzam i działa - broń wraca z informacją, że się komuś zacinała. No to ładuję taśmę 100nb ślepych i wywalam to jedną-dwoma długimi seriami - i broń działa, nawet jak jest zanieczyszczona, bo w sumie jest dość odporna.
Ponadto w każdym przypadku, gdzie strzela się bronią automatyczną amunicją ślepą czasem może się zdarzyć jakiś słabszy nabój i jakieś nie do końca prawidłowe zdziałanie mechanizmu z tego powodu, ale to zacięcia bardzo proste do usunięcia w 90% przypadków wystarczy stuknąć lekko drewnianym młotkiem (a nawet ręką się da) w odpowiednie miejsce i broń działa dalej. Usunięcie większości zacięć to kilka sekund, jak się wie co robić. Problem, że obsługa na rekonstrukcji zwykle nie wie, bo w przeciwieństwie do ludzi strzelających na strzelnicach nie są ze sprawną (strzelającą) bronią zazwyczaj obyci.
Problem zaczyna się gdy dostaje się ckm systemu Maxim bez odpowiedniej wkładki w bloku zasilania - a wiem, że i takie bywają. Tutaj zaczynają się "schody" - trzeba dodatkowo jeszcze ciągnąć odpowiednio pustą taśmę wychodzącą z bloku zasilania. Przy broni bez odpowiedniej modyfikacji bloku zasilania zacięć jest sporo.
Tutaj akurat najdłuższa seria to 20 naboi, ale podczas różnych strzelań na strzelnicy byli tacy co testowali serie o długości nawet po 100 naboi bez puszczania spustu i nijakiego problemu z bronią nie ma. Utrzymany w należytym stanie Maxim, z wyszkoloną obsługą może strzelać długo i bez nijakich zacięć. Sam zwykle przed imprezami strzeleckimi testuję Maxima za pomocą 60 naboi (aby przy okazji odpowiednio ustawić siłę sprężyny powrotnej - jej siła jest regulowana z dość dużym zakresie).
Cytat:
Poniżej Maxim w proszku:
No to jako dodatek jeszcze zamek rozłożony do czyszczenia ...
PS. A "specjalistom" od napełniania broni piaskiem - to polecam scenkę ze starego serialu "Czterej Pancerni i Pies" gdy Fiodor podczas artyleryjskiego ostrzału nakrywa "jankowego" DP (a powinien mieć DT) pałatką (odc.3 - ok. 31:45). To nie jest filmowy bajer - tak postępowali prawdziwi żołnierze nie prawdziwej wojnie - bo od sprawności broni maszynowej zależało często wykonanie zadania całego pododdziału i życie wielu jego żołnierzy.
Wysłany: 2011-08-09, 23:55
Oddział: Oddziały Specjalne
---Offtop---
Janek kiedyś powiedział żeby Olgierd nie mówił że Starszynie karabin maszynowy ukradł, co nie zmienia faktu że jednak powinien to być DT. Wyposażenie czołgu...
---Offtop---
Widziałem wiele obrazków kiedy to radzieccy żołnierze strzelali z Maxima pochyleni, i mam takie pytanie to później mogło na nich się "odbić" ?
_________________ "Pojednanie istnieje tylko na cmentarzach"- Józef Stalin
Widziałem wiele obrazków kiedy to radzieccy żołnierze strzelali z Maxima pochyleni, i mam takie pytanie to później mogło na nich się "odbić" ?
Co najwyżej mogło się w nic coś "wbić" ... bo trudno się schować za tarczą ochronną inaczej jak leżąc - a w końcu takowa wytrzymuje pociski karabinowe zwykłe ze stosunkowo niewielkiej odległości - nie tak dawno miałem okazję porozmawiać z człowiekiem, który jako dowódca kompanii ckm tuż po wojnie (wtedy właśnie Maxim, potem po paru latach dostali SG-43), uczestniczył w takich próbach.
Tutaj na rekonstrukcji - ale tak po prostu pewnie było im wygodniej, a w końcu na rekonstrukcjach strzela się ślepakami to nic obsłudze nie grozi i może przyjmować sobie bardziej eksponowane postawy, celować też nie trzeba.
Owszem Maxim może sprawiać nieco trudności w zajęciu odpowiedniej pozycji strzeleckiej dla osób bardzo drobnej budowy. Ale raczej na celowniczych (czy obsługi) takowych nie wybierano. Sam karabin po odłączeniu od podstawy ma nawet bez wody około 20kg. Raczej celowniczym zostawał żołnierz o odpowiednich warunkach fizycznych.
Ale niektórzy próbują takiej postawy:
Jednak kolega strzelający na zdjęciu (pomimo raczej drobnej budowy) szybko stwierdził, że jest ona jednak mało wygodna i następnym razem strzelał już normalnie na leżąco. Czyli może groził tak strzelającym czerwonoarmistom ból krzyża ...
Jednak większość osób od razu wybiera tradycyjną postawę leżącą, z której jednak strzela sie najwygodniej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach